- W jaki sposób wydobywasz z ofiary krew?
- Skalpela badz zyletki uzywam okazjonalnie tylko wtedy, gdy nie ma nic innego pod reka. Jednak, przy takim nacieciu skóry Krew wcale nie jest wg Mnie wydobywana. To tylko niepotrzebnie kaleczy i oszpeca ofiare, taka iloscia Krwi sie nie da napic, mozna jedynie co posmakowac. Uzywma igieł, strzykawek, wenflonów, aparatów transfuzyjnych. Do kroplówek. Kocham igły. Kocham wbijac je w żyły.
- To jakas abstrakcja i perwersja! - oburzyłam sie - wydajesz sie byc niebezpieczna.
- Ależ skąd. - dostrzegłam błysk w jej oku - Co prawda... Jestem Tą, przed Którą nalezy chować swoje żyły. W kazdej sytuacji patrze ludziom na rece. Wyszukuje tych najpiekniejszych naczyń, wizualnie robie z nich uzytek. Pare osób zauwazyło Moje natretne wpatrywanie sie w dłonie. Niektorzy wiedza, jaki mam w tym cel, niektorzy nie...
Im dalej prowadzilam rozmowe na takie wnikliwe tematy, tym bardziej mialam ochote zadzwonic do odziału psychiatrycznego, by wzieli mi tą dziewuchę z oczu. Postanowilam zmienic temat.
- W dzisiejszych czasach osoby Pani pokroju kojarzone sa z fascynacja Zmierzchem.
- Że czym? - na jej twarzy pojawił sie grymas - A, zmierzch. No tak. Bajka o edwardzie i ciagnacy sie za nim tabun nieletnich fanek. Jest to dla Mnie najglupszy temat do rozmowy, tłumaczenie Siebie i Moich przyjaciol, bronienie resztkami sił Naszego dobrego, chwalebnego imienia, poniewaz nadszedl ogolnoswiatowy trend 'zmierzchu'. Nie jest to dla Mnie temat do rozmowy, naprawde. Nie ogladalam tego ani nie czytalam i nie zamierzam nawet... Wystarczy Mi obserwacja tego, co sie na swiecie dzieje przez ten 'trend'. Jesli ktos, kto slyszy słowo "Wampir" od razu kojarzy go ze 'zmierzchem', to no... echh. Coz, ludzie sa tepi. Motyw Wampira nie zaczal istniec od kiedy tylko pojawila sie sraczka na punkcie zmierzchu. Nie mam na temat tej 'produkcji' nic wiecej do powiedzenia - dziewczyna wygladala na przygnebiona i wyraznie dotknieta. Musialam jednak zadac to pytanie, byc moze, by ją dobic:
- Edward mogł przebywac na słoncu, podobnie, jak Pani...
- Mowilam juz, ze Wampir mitologiczny oraz przypisane mu cechy i nadprzyrodzone zdolnosci nie istnieja i Ja rowniez sie z nimi nie utozsamiam. Ile razy mam to powtarzac? Edzio podobno lśni na sloncu. Swieci sie jak psu jajca. No i niech sie dalej swieci, niech zdobywa wiecej zakochanych w nim fanek, ktore potem to zapragna stac sie wampirami, gdy tu nie ma mowy o Wampiryzmie. - uniosła glos - edzio skrzy sie w słoncu, podobnie jak Ja? To masz na mysli? Owszem, jesli uzyje rozswietlajacego pudru brazujacego, to w słoncu moze sie cos tam skrzyć. Co dziwne, doprawdy, słonce nie spala Mnie na popiół - parsknela zazenowana - jednak od słonca bola Mnie oczy i wole go unikac, jesli mam wybór. Nie zostane przez nie unicestwiona, ale go nie lubię. Kocham za to ciemnosc. Uwielbiam noce, wieczory, nocne spacery - wyciszyła się.
- Skalpela badz zyletki uzywam okazjonalnie tylko wtedy, gdy nie ma nic innego pod reka. Jednak, przy takim nacieciu skóry Krew wcale nie jest wg Mnie wydobywana. To tylko niepotrzebnie kaleczy i oszpeca ofiare, taka iloscia Krwi sie nie da napic, mozna jedynie co posmakowac. Uzywma igieł, strzykawek, wenflonów, aparatów transfuzyjnych. Do kroplówek. Kocham igły. Kocham wbijac je w żyły.
- To jakas abstrakcja i perwersja! - oburzyłam sie - wydajesz sie byc niebezpieczna.
- Ależ skąd. - dostrzegłam błysk w jej oku - Co prawda... Jestem Tą, przed Którą nalezy chować swoje żyły. W kazdej sytuacji patrze ludziom na rece. Wyszukuje tych najpiekniejszych naczyń, wizualnie robie z nich uzytek. Pare osób zauwazyło Moje natretne wpatrywanie sie w dłonie. Niektorzy wiedza, jaki mam w tym cel, niektorzy nie...
Im dalej prowadzilam rozmowe na takie wnikliwe tematy, tym bardziej mialam ochote zadzwonic do odziału psychiatrycznego, by wzieli mi tą dziewuchę z oczu. Postanowilam zmienic temat.
- W dzisiejszych czasach osoby Pani pokroju kojarzone sa z fascynacja Zmierzchem.
- Że czym? - na jej twarzy pojawił sie grymas - A, zmierzch. No tak. Bajka o edwardzie i ciagnacy sie za nim tabun nieletnich fanek. Jest to dla Mnie najglupszy temat do rozmowy, tłumaczenie Siebie i Moich przyjaciol, bronienie resztkami sił Naszego dobrego, chwalebnego imienia, poniewaz nadszedl ogolnoswiatowy trend 'zmierzchu'. Nie jest to dla Mnie temat do rozmowy, naprawde. Nie ogladalam tego ani nie czytalam i nie zamierzam nawet... Wystarczy Mi obserwacja tego, co sie na swiecie dzieje przez ten 'trend'. Jesli ktos, kto slyszy słowo "Wampir" od razu kojarzy go ze 'zmierzchem', to no... echh. Coz, ludzie sa tepi. Motyw Wampira nie zaczal istniec od kiedy tylko pojawila sie sraczka na punkcie zmierzchu. Nie mam na temat tej 'produkcji' nic wiecej do powiedzenia - dziewczyna wygladala na przygnebiona i wyraznie dotknieta. Musialam jednak zadac to pytanie, byc moze, by ją dobic:
- Edward mogł przebywac na słoncu, podobnie, jak Pani...
- Mowilam juz, ze Wampir mitologiczny oraz przypisane mu cechy i nadprzyrodzone zdolnosci nie istnieja i Ja rowniez sie z nimi nie utozsamiam. Ile razy mam to powtarzac? Edzio podobno lśni na sloncu. Swieci sie jak psu jajca. No i niech sie dalej swieci, niech zdobywa wiecej zakochanych w nim fanek, ktore potem to zapragna stac sie wampirami, gdy tu nie ma mowy o Wampiryzmie. - uniosła glos - edzio skrzy sie w słoncu, podobnie jak Ja? To masz na mysli? Owszem, jesli uzyje rozswietlajacego pudru brazujacego, to w słoncu moze sie cos tam skrzyć. Co dziwne, doprawdy, słonce nie spala Mnie na popiół - parsknela zazenowana - jednak od słonca bola Mnie oczy i wole go unikac, jesli mam wybór. Nie zostane przez nie unicestwiona, ale go nie lubię. Kocham za to ciemnosc. Uwielbiam noce, wieczory, nocne spacery - wyciszyła się.
- Kto jest ofiarą? Mowilas o manipulacji.
- Pani - poprawila mnie - owszem, umiejetnosc manipulacji jest niezbedna do zdobywania ofiar. Sa nimi ludzie zainteresowani wprost byciem dawca badz ludzie slabi, ktorzy poddaja sie Mojemu wdziekowi - znow na jej twarzy pojawil sie szydreczy usmiech.
- Ale jak wyglada takie spotkanie z osoba, ktora.....
- Ktora mam sie pozywic? Hmmm. Umawiam sie z nia po prostu. W kazdym prawie przypadku spotkanie jest umowione. Zarowno, jesli chodzi o osoby zainteresowane oddaniem Mi Krwi jak i te popychane pradem wody.... Powiem to i owo i robie, co chce. Ludzie sami wystawiaja Mi swoje ciala, swoje żyły. Rzadko kiedy musze o Krew dlugo prosic, a i tez potrafie zrezygnowac, gdy ktos nie chce dac za wszelka cene. Takiej osobie przy tym spotkaniu zalezy na czyms innym, na tak ludzkiej czynnosci, jaka jest seks, gdyz mysla, ze Moje zamilowanie Krwi to czysty fetysz i tylkO tyle. Niestety, moga sobie tacy osobnicy jedynie smaku narobic. Nie sprzedam swojego ciala za Krew. Niektorzy mysla, ze taka istota, JAK jA, JEST W STANIE ZROBIC WSZYSTKO ZA PARE KROPEL kRWI. a TU SA W BLEDZIE.gdy gra nie jest warta swieczki, 'nie ta osoba, to inna' . Mam raczej duzy wybor. Mysla, ze Mnie zwodza, a jest na odwrot. Od razu wiem, czy ktos da Mi Krew, czy nie. Jesli nie, to kopa w dupe i jazda, niektorzy otwarcie Mi mowia, ze traktuje innych jak worki na Krew. Zawod jest wtedy niby po obu stronach, ale Ja gram tak, ze osoba, ktora Mi Krwi nie dala odczuwa go w o wiele wiekszym i gorzkim stopniu.
Inaczej jest z osobami umowionymi, zainteresowanymi oddaniem Mi sie: przekonuje ich w razie niepewnosci i strachu, iz taki seans jest bezbolesny, a nawet przyjemny. Tak, mozna to nazwac fetyszem. Dla osob, ktore same chca Mi sie dac, jestem delikatna. Stanowcza i profesjonalna, ale delikatna, staram sie nie zadac nikomu bolu ani nie zrobic krzywdy, choc czasem probuje Mnie poniesc, musze jednak pohamowac Moje instynkty i emocje. To rzecz zakazana dla ludzi. Nie moga poznac Moich slabosci.
- A co z osobami, z ktorymi nie byla Pani umowiona?
- Zdarzylo sie pare przypadkow, gdy moglam sie kogos napic przy spontanicznej sytuacji. Np gdy ktos stanie Mi na drodze, wtedy od razu robie wszystko, by przekonac kogos do oddania Mi Krwi. W ten sposob sie 'integrujemy'. Do dzis z niektorymi ludzmi, ktorzy dali Mi sie w spontanicznej sytuacji utrzymuje kontakt.
- Woli Pani chlopcow czy dziewczyny?
- Chodzi o Moja seksualnosc, czy Wampiryzm? Mniemam, ze to drugie - sama dala sobie odpowiedz - obojetne Mi jest to. Czesciej zdarzaja sie chlopcy, w koncu to oni moga latwo ulec Mojemu wdziekowi. Z dziewczyna jest trudniej. Mam kilka stałych dawczyn, jedna z nich jest nawet Moim piskleciem, czasami......
- Że czym prosze? - wtracilam
- Czemu Mi przerywasz? Nie lubie tego. Chodzi piskle? Nazwalam ją tak z czystej autoironii, bo przeciez mitologicznie stworzony Wampirto juz kwestia totalnej fantastyki. Przywodze tutaj mysl powstania Wampira wg dajmy na to,pewnej pisarki,. Po otrzymaniu mrocznego daru Wampir-stwórca nazywa nowopowstalego Wampira swym piskleciem. Ja tez mam swoje piskle. Nie moge jednak o niej powiedziec, nie chce jej ujawnic - przeniosla wzrok w dol.
-Jak stworzyla Pani wampira?
- Na pewno nie stalo sie to takm jak mowi mitologia i jej pochodne. Stała sie Wampirm, poniewaz była blisko Mnie, obserwowala Moje poczynania, nie gardzila nimi. Byłazawsze z boku. W koncu postanowila sprobowac. I tak oto nalezy teraz do grona krwiopijcow. Zabawna sprawa. Tak zespuc i rozpuscic dziewuche.
- Co ma Pani na mysli z jej 'rozpuszczeniem'?
- Tak, jak to zazwyczaj bywa przy wchodzeniu w nowy... etap zyciowy, zaczyna sie od malych kroczkow. W tym przypadku malymi kroczkami sa male łyczki. Potem stopniowo coraz wiecej. I wiecej. Az czuje sie niedosyt, bo ilosci brakuje.
- O jakie ilosci chodzi? - zapytalam niepewnie.
- Po co zadajesz Mi to pytanie? Chcesz bym w tym momencie odpowiedziala na pytanie, ktorego odpowiedz moze wzbudzic w innych odraze? Jak sie zapewne domyslasz, duza ilosc to igranie ze zdrowiem ofiary. Mysle, ze ta informacja wystarczy w zupelnosci. Coz za bezsens.
- Jakie to ilosci? - ponowilam pytanie
- Strzelaj.
- Nie wiem w jaki sposob mozna odmierzac ilosci krwi. - przyznalam
- A po co w ogole odmierzac?? W takim razie najprosciej myslec o czyms, co miarke posiada. Strzykawka.
Pomyslalam o strzykawce pelnej krwi i o wtrysnieciu jej sobie do ust. Zrobilo mi sie niedobrze i dziewczyna zapewne to zauwazyla.
- Zabawnie wygladasz. Dobrze, rozwine to. Rozne pojemnosci maja strzykawki. Od 2ml do 120ml np. Mysle, ze ty nawet tej najmniejszej bys nie mogla w stanie do ust przelac. Strzykawki do pomp infuzyjnych Nam juz nie wystarcza.
- Ale to jest...
- Szklanki Nam nie wystarcza. Ani kielichy.
Zbladłam:
- Szklanka ma 250ml, 2 szklanki to pol litra! - wyjakałam z obrzydzeniem
- Mysle, ze wiecej wiedziec nie chcesz.
- Chce!
- Ciezko Mi okreslic wystarczajaca dla Mnie oraz Mojego pisklecia, bo o niej przy okazji była mowa, ilosc Krwi. To zalezy od dnia. Kiedy i czy potrafimy pic litrami.
- Krew wywoluje niestrawnosc oraz wymioty - przytoczylam szybko z kartki połozonej na biurku naprzeciw mnie, by wymazac z mysli obraz przelewajacych sie do ust litrow krwi.
- Myslisz, ze Ja wymiotuje? - zmrużyła oczy z szatanskim usmiechem - a jesli chodzi o niestrawnosc...do wszystkiego sie mozna przyzwyczaic, dostosowac. Ja np nie pamietam w ogole takiego problemu, byc moze dlatego, ze pijam Krew od dziecka. Chyba nic w tej kwestii do powiedzenia nie mam. Moze, dla rozluźnienia atmosfery dodam, ze efekty defekacji po spozytej Krwi sa bardzo ładne ;> Pasuja wprost idealnie do Mojego ubioru.
- imitacja krwawień z górnego odcinka przewodu pokarmowego...Czarne stolce.
- Dokładnie. Czarne jak kał Szatana - zaśmiała się po czym wyprostowała w fotelu, jakby nic sobie nie robiac z tego ohydnego stwierdzenia.
- Pani - poprawila mnie - owszem, umiejetnosc manipulacji jest niezbedna do zdobywania ofiar. Sa nimi ludzie zainteresowani wprost byciem dawca badz ludzie slabi, ktorzy poddaja sie Mojemu wdziekowi - znow na jej twarzy pojawil sie szydreczy usmiech.
- Ale jak wyglada takie spotkanie z osoba, ktora.....
- Ktora mam sie pozywic? Hmmm. Umawiam sie z nia po prostu. W kazdym prawie przypadku spotkanie jest umowione. Zarowno, jesli chodzi o osoby zainteresowane oddaniem Mi Krwi jak i te popychane pradem wody.... Powiem to i owo i robie, co chce. Ludzie sami wystawiaja Mi swoje ciala, swoje żyły. Rzadko kiedy musze o Krew dlugo prosic, a i tez potrafie zrezygnowac, gdy ktos nie chce dac za wszelka cene. Takiej osobie przy tym spotkaniu zalezy na czyms innym, na tak ludzkiej czynnosci, jaka jest seks, gdyz mysla, ze Moje zamilowanie Krwi to czysty fetysz i tylkO tyle. Niestety, moga sobie tacy osobnicy jedynie smaku narobic. Nie sprzedam swojego ciala za Krew. Niektorzy mysla, ze taka istota, JAK jA, JEST W STANIE ZROBIC WSZYSTKO ZA PARE KROPEL kRWI. a TU SA W BLEDZIE.gdy gra nie jest warta swieczki, 'nie ta osoba, to inna' . Mam raczej duzy wybor. Mysla, ze Mnie zwodza, a jest na odwrot. Od razu wiem, czy ktos da Mi Krew, czy nie. Jesli nie, to kopa w dupe i jazda, niektorzy otwarcie Mi mowia, ze traktuje innych jak worki na Krew. Zawod jest wtedy niby po obu stronach, ale Ja gram tak, ze osoba, ktora Mi Krwi nie dala odczuwa go w o wiele wiekszym i gorzkim stopniu.
Inaczej jest z osobami umowionymi, zainteresowanymi oddaniem Mi sie: przekonuje ich w razie niepewnosci i strachu, iz taki seans jest bezbolesny, a nawet przyjemny. Tak, mozna to nazwac fetyszem. Dla osob, ktore same chca Mi sie dac, jestem delikatna. Stanowcza i profesjonalna, ale delikatna, staram sie nie zadac nikomu bolu ani nie zrobic krzywdy, choc czasem probuje Mnie poniesc, musze jednak pohamowac Moje instynkty i emocje. To rzecz zakazana dla ludzi. Nie moga poznac Moich slabosci.
- A co z osobami, z ktorymi nie byla Pani umowiona?
- Zdarzylo sie pare przypadkow, gdy moglam sie kogos napic przy spontanicznej sytuacji. Np gdy ktos stanie Mi na drodze, wtedy od razu robie wszystko, by przekonac kogos do oddania Mi Krwi. W ten sposob sie 'integrujemy'. Do dzis z niektorymi ludzmi, ktorzy dali Mi sie w spontanicznej sytuacji utrzymuje kontakt.
- Woli Pani chlopcow czy dziewczyny?
- Chodzi o Moja seksualnosc, czy Wampiryzm? Mniemam, ze to drugie - sama dala sobie odpowiedz - obojetne Mi jest to. Czesciej zdarzaja sie chlopcy, w koncu to oni moga latwo ulec Mojemu wdziekowi. Z dziewczyna jest trudniej. Mam kilka stałych dawczyn, jedna z nich jest nawet Moim piskleciem, czasami......
- Że czym prosze? - wtracilam
- Czemu Mi przerywasz? Nie lubie tego. Chodzi piskle? Nazwalam ją tak z czystej autoironii, bo przeciez mitologicznie stworzony Wampirto juz kwestia totalnej fantastyki. Przywodze tutaj mysl powstania Wampira wg dajmy na to,pewnej pisarki,. Po otrzymaniu mrocznego daru Wampir-stwórca nazywa nowopowstalego Wampira swym piskleciem. Ja tez mam swoje piskle. Nie moge jednak o niej powiedziec, nie chce jej ujawnic - przeniosla wzrok w dol.
-Jak stworzyla Pani wampira?
- Na pewno nie stalo sie to takm jak mowi mitologia i jej pochodne. Stała sie Wampirm, poniewaz była blisko Mnie, obserwowala Moje poczynania, nie gardzila nimi. Byłazawsze z boku. W koncu postanowila sprobowac. I tak oto nalezy teraz do grona krwiopijcow. Zabawna sprawa. Tak zespuc i rozpuscic dziewuche.
- Co ma Pani na mysli z jej 'rozpuszczeniem'?
- Tak, jak to zazwyczaj bywa przy wchodzeniu w nowy... etap zyciowy, zaczyna sie od malych kroczkow. W tym przypadku malymi kroczkami sa male łyczki. Potem stopniowo coraz wiecej. I wiecej. Az czuje sie niedosyt, bo ilosci brakuje.
- O jakie ilosci chodzi? - zapytalam niepewnie.
- Po co zadajesz Mi to pytanie? Chcesz bym w tym momencie odpowiedziala na pytanie, ktorego odpowiedz moze wzbudzic w innych odraze? Jak sie zapewne domyslasz, duza ilosc to igranie ze zdrowiem ofiary. Mysle, ze ta informacja wystarczy w zupelnosci. Coz za bezsens.
- Jakie to ilosci? - ponowilam pytanie
- Strzelaj.
- Nie wiem w jaki sposob mozna odmierzac ilosci krwi. - przyznalam
- A po co w ogole odmierzac?? W takim razie najprosciej myslec o czyms, co miarke posiada. Strzykawka.
Pomyslalam o strzykawce pelnej krwi i o wtrysnieciu jej sobie do ust. Zrobilo mi sie niedobrze i dziewczyna zapewne to zauwazyla.
- Zabawnie wygladasz. Dobrze, rozwine to. Rozne pojemnosci maja strzykawki. Od 2ml do 120ml np. Mysle, ze ty nawet tej najmniejszej bys nie mogla w stanie do ust przelac. Strzykawki do pomp infuzyjnych Nam juz nie wystarcza.
- Ale to jest...
- Szklanki Nam nie wystarcza. Ani kielichy.
Zbladłam:
- Szklanka ma 250ml, 2 szklanki to pol litra! - wyjakałam z obrzydzeniem
- Mysle, ze wiecej wiedziec nie chcesz.
- Chce!
- Ciezko Mi okreslic wystarczajaca dla Mnie oraz Mojego pisklecia, bo o niej przy okazji była mowa, ilosc Krwi. To zalezy od dnia. Kiedy i czy potrafimy pic litrami.
- Krew wywoluje niestrawnosc oraz wymioty - przytoczylam szybko z kartki połozonej na biurku naprzeciw mnie, by wymazac z mysli obraz przelewajacych sie do ust litrow krwi.
- Myslisz, ze Ja wymiotuje? - zmrużyła oczy z szatanskim usmiechem - a jesli chodzi o niestrawnosc...do wszystkiego sie mozna przyzwyczaic, dostosowac. Ja np nie pamietam w ogole takiego problemu, byc moze dlatego, ze pijam Krew od dziecka. Chyba nic w tej kwestii do powiedzenia nie mam. Moze, dla rozluźnienia atmosfery dodam, ze efekty defekacji po spozytej Krwi sa bardzo ładne ;> Pasuja wprost idealnie do Mojego ubioru.
- imitacja krwawień z górnego odcinka przewodu pokarmowego...Czarne stolce.
- Dokładnie. Czarne jak kał Szatana - zaśmiała się po czym wyprostowała w fotelu, jakby nic sobie nie robiac z tego ohydnego stwierdzenia.
Krew odeszła Mi z twarzy, gdy tak jej słuchałam. Wezbrałam się jednak na odwagę i postanowiłam poprowadzic ten wywiad. W końcu była mi to rzecz cholernie potrzebna, jesli chodzi o moją przyszłą karierę.
- Dobrze więc. Uwarzasz się za wampira?
- Jak już wspomniałam wczesniej, nie zyczę Sobie mowienia do Mnie na 'ty'. Nie interesuje Mnie rowniez to, ze wiekowo jesteśmy do siebie zbliżone. Nie obchodzi Mnie twoja kariera psychologiczna, ani to, ze w tym pokoju sprawowany jest nadzór kamerami. Nie obchodzi Mnie nic, co nie jest bezposrednio związane ze Mną. Tak, jestem Wampirem. Dla sprostowania czysto rodzajowego, wampirzycą - dziewczyna powiedziała to jednym tchem, głosem bardzo wyraźnym. Zgodziłam się jednak na tą rolę. Dzis to ona bedzie Panią.
- Z tego, co mi wiadomo, wampiry nie istnieją...
- Doprawdy? - nie pozwoliła mi kontynuować - doprawdy tak uważasz? - uniosła brwi.
- tak, tzn...
- Zapewne chcesz Mi opowiedzieć o wampirze mitologicznym o białej skórze, śpiącym w trumnie i chowającym się przed promieniami słońca? Hahaha! Dobrze wiesz, że i Ja mam na ten temat wiedzę, a o Wampirach nie bedziesz mówiła ty, tylko Ja. Będę mówiła o Sobie, o Wampirze, którym Ja Jestem. Cała reszta Mnie nie interesuje - głos i stanowczość jaka w nim tkwiła nieco mnie zmyliły, gdyż nie wiedziałam, jak potoczy się dzisiejszy wieczór i co nim będzie zawarte.
- Ja nie jestem Wampirem mitologicznym, który tak naprawdę nigdy nie istniał. JA Jestem Wampirem ówczesnego świata. Nikt Mnie nie stwarzał, jak to się dzieje w fikcji. Nikt nie obdarzył Mnie mrocznym darem. Nikt Mnie Wampiryzmu nie uczył. Ja po prostu Jestem Wampirem. Od zawsze.
- Nie spisz w trumnie? tzn.... Pani nie spi?
- Nie, aczkolwiek jest to dla Mnie propozycja bardzo kusząca i muszę przyznać, ze naśladowanie mitologicznym pobratyńców sprawia Mi ogromną satysfakcję. Ta 'rasa' jest zaiście najpiekniejszą z ras, jakie kiedykolwiek stworzył w swej wyobraźni człowiek. Nie śpię w trumnie, ale zamierzam jedną Sobie sprawić i to praktykować.
- Taka trumna to spory wydatek...
- Wiem. Ale dla Mnie nie stanowi to najmniejszego problemu. Zaczęłam już przeglądać strony z artykułami funeralnymi i szukać trumny odpowiedniej dla Siebie.
- Tzn jakiej? - spytałam cicho
- Mam Swoje wyobrażenie trumny idealnej. Zapewne myślisz, że skoro nazywam coś przedmiotem w Moim mniemaniu idealnym, to musi być to rzecz odpowiednio zmodyfikowana do Moich potrzeb, a tak do końca nie jest, gdyż szeroka modyfikacja przedmiotu zmienia jego funkcję oraz wygląd, a trumna musi pozostać trumną, inaczej jakbym miała szokować ludzi Moim spaniem w czyms, co trumny wcale nie przypomina? - zaśmiała się - Ona musi być po prostu czarna. Lakierowana. Zdobiona na wieku złotem. a w środku powinna być wyścielona ciemnoczerwoną satyną - w wyrazie jej twarzy dostrzegłam lekkie rozmarzenie. Wydawała się wyglądać całkiem niegroźnie i daleko mi było do wyobrażenia jej sobie jako ucieleśnienie wampira. Chociażby wspołczesnego.
- Powiedziała Pani, ze lubi Pani nasladować mitologiczne wampiry. Co, obok spania w trumnie miała Pani na mysli?
- Najprościej jest posiadać kły. Bądź ubierać się na czarno. Czerń jest ulubionym kolorem Wampira - odrzekła - niestety, nie mam wpływu na kolor Swojej skóry, nie jest ona blada, oczywiście mogłabym brać kąpiele w mące, ale jaki to ma sens? Nie lubię zbytniego przerysowywania, a skoro mam urodę odmienną, to podkreślam ją taką, jaką jest, co ludzi szokuje jeszcze bardziej, gdyż mając ze Mną do czynienia nie biorą Mnie na pierwszy rzut oka za Wampira, a Ja lubię obserwować to ich zdziwienie - dziewczyna uśmiechnęła sie po raz pierwszy na tyle szeroko, ze zobaczyłam w jej uzębieniu lśniące kły. Dokładnie takie, jakie widziałam w filmach o wampirach.
- Ehemm... piękne zęby - odchrząknęłam
- Wiem. Ale nie pleć głupot, wcale nie uważasz, by byłt one piękne. Ich piękno mogą dostrzec jedynie istoty Mojego pokroju, badź ludzie safascynowani motywem Wampira. Osoby takie jak ty, Moje kły odbierają jako dewiację i bardzo wam z tego powodu wspólczuję - dziewczyna zaśmiała się głosno i w pokoju zapanowała cisza. Skorzystałam z okazji by napić się stojącej obok mnie wody.
- Woda, pfff... - parsknęła z niechęcią dziewczyna - Nie znoszę niczego, co pozbawione jest jakiejkolwiek wartości odżywczej, smaku.
- Zatem krew ma wartości?
- Oczywiście, ze ma! Pozyskujemy z Niej energię, jakże inaczej. Nie będę sie jednak wywodzić na temat powszechnie uznanej terminologii Wampirzej, o tym, co to znaczy chociażby sangurianin i PSI, a jeśli chodzi o to ostatnie, doprawdy, rozbawia Mnie to do łez! - uśmiechnęła się kpiąco, wcale nie płacząc i kontynuowała - terminologia i zawzięte przywiązanie się do niej oraz kierowanie sie nia w Mojej sprawie, jest dla Mnie czymś obłudnym oraz niegodziwym. Nie przywiązuję do terminologii zadnej większej wartości. Dla Mnie istnieje ona tylko i wyłącznie w Medycynie. Jesli ktoś wpisze sobie w internecie jakieś dane, sformułowane przez społeczeństwo hasło i bedzie go przypisywać Mojej osobie, to doprawdy, zabawna będzie Moja mina oraz reakcja.
- Co ma Pani na myśli?
- Spróbuj przypisać Moją osobą do jakiegoś ubzduranego terminu, to się przekonasz - zasyczała, lecz po chwili uśmiechnęła się gorzko i zaczęła mówić dalej, ja natomiast starałam się zanotować kazde jej słowo - Nikt nie ma prawa Mnie szufladkować. Gardzę czyms takim. Kazda z istot Mojego pokroju, choć podkreślę, ze nie taka jak Ja, wszakże Ja jestem Tą najsilniejszą i najsłodszą - uśmiechnęła sie - każda z nich jest inna. Jeżeli ktokolwiek z nich pragnie stanąć w jednoznacznej rubryce a tabeli, to Ja tego oczywiscie nie bronię, raczej patrzę na to z zażenowaniem, ale póki nie chodzi o Mnie, to się a tą sprawę nie wtrącam. Kompletnie Mnie to nie interesuje. Przeciwnie jest jednak, gdy ktoś próbuje Mnie nazwać i podsumować po tym, gdy cos przeczyta na dany, rozległy temat Wampiryzmu. Ja Jestem Kimś innym. Nie można Mnie tak po prostu... przeczytać, a potem wtopić w garść osób praktykujących zachowania i cechy danej grupy "wampirów", których sposób bycia można bynajmniej wygooglać i afiszować się wiedzą zdobytą na temat takich istot - zamyśliła się i spojrzała w sufit - to absurd! Pluję na takie zachowanie.
Zastanowiłam się bardzo dokładnie, zanim zadałam kolejne pytanie. Pogarda wobec innych u tej dziewczyny mnie przeraziła.
- Więc jak mozesz opisac siebie?
- Nie potrafię opisać Siebie. Jestem po prostu Tą, na Ktorą patrzysz. Przyjrzyj się i sama Mnie opisz.
- Jezeli chodzi o Twój wygląd, wygladasz prawie zupełnie, jak zwykły człowiek - zaczęłam, ale dziewczyna nagle wybuchła podłym śmiechem, przerywając mi:
- Hahaha! Być może. Ale wierz Mi, raczej nie jestem człowiekiem w pewnych aspektach. Moj organizm, oczywiscie, jest człowieczy, posiadam również duszę, jaką posiada człowiek w każdej religii. Wyglądam jak człowiek. Te kły są dorobione za grube pieniądze u protetyka - puściła mi oko - ale stoję wyżej w łańcuchu troficznym, niż człowiek. Jestem więc czymś więcej niż człowiekiem. Wydawać by się mogło, ze to człowiek jest istotą najwyżej stojącą w owym łańcuchu, a tu zonk, dupa, znalazłam się Ja.
- Mam to odebrać jako żart, prawda? - zapytałam niepewnie ze niesmakiem. Ta dziewucha mnie przerażała.
- Odbieraj to sobie jak chcesz - rzuciła niedbale i machnęła ręką, po czym złożyła koniuszki palców ku sobie mówiąc dalej - W gruncie rzeczy kanibalów również można by było uznać za istoty nadludzkie, patrząc na Moje stwierdzenie, ale nie, nie! - mruknęła dodając pospiesznie - to nie to samo. Kanibale to raczej ludzie bardzo prymitywni, co uniemozliwia nazwania ich kimś nadludzkim. JA raczej uzyłabym słowa "podludzkość", a może nawet "zwierzę"? Zresztą - zaśmiała sie filigranowo - brakuje im wdzięku. Brakuje im tej mocy manipulowania innymi dla własnych, smakowitych celw, istoty tego wszystkiego, co mam Ja, co mozna nazwać czymś ponad ludzkim, pięknym, po prostu innym. Hmmm. Tak, Hitler był stanowczo istotą nadludzką - zaśmiała się zimno.
Patrzyłam na nią, starając się ukryć rosnącą we mnie odrazę.
- Teraz przynajmniej masz jako takie rozeznanie w sprawie tego, gdy przysłowiowy Wampir twierdzi, iż nie jest człowiekiem - odezwała się.
Szyrdeczość jej głosu coraz bardziej mnie irytowała. Postanowiłam zadawać jej kolejne przygotowane przeze mnie pytania, ażeby jak najszybciej zakończyć tą rozmowę. Istny wywiad z wampirem!
- Dobrze więc. Uwarzasz się za wampira?
- Jak już wspomniałam wczesniej, nie zyczę Sobie mowienia do Mnie na 'ty'. Nie interesuje Mnie rowniez to, ze wiekowo jesteśmy do siebie zbliżone. Nie obchodzi Mnie twoja kariera psychologiczna, ani to, ze w tym pokoju sprawowany jest nadzór kamerami. Nie obchodzi Mnie nic, co nie jest bezposrednio związane ze Mną. Tak, jestem Wampirem. Dla sprostowania czysto rodzajowego, wampirzycą - dziewczyna powiedziała to jednym tchem, głosem bardzo wyraźnym. Zgodziłam się jednak na tą rolę. Dzis to ona bedzie Panią.
- Z tego, co mi wiadomo, wampiry nie istnieją...
- Doprawdy? - nie pozwoliła mi kontynuować - doprawdy tak uważasz? - uniosła brwi.
- tak, tzn...
- Zapewne chcesz Mi opowiedzieć o wampirze mitologicznym o białej skórze, śpiącym w trumnie i chowającym się przed promieniami słońca? Hahaha! Dobrze wiesz, że i Ja mam na ten temat wiedzę, a o Wampirach nie bedziesz mówiła ty, tylko Ja. Będę mówiła o Sobie, o Wampirze, którym Ja Jestem. Cała reszta Mnie nie interesuje - głos i stanowczość jaka w nim tkwiła nieco mnie zmyliły, gdyż nie wiedziałam, jak potoczy się dzisiejszy wieczór i co nim będzie zawarte.
- Ja nie jestem Wampirem mitologicznym, który tak naprawdę nigdy nie istniał. JA Jestem Wampirem ówczesnego świata. Nikt Mnie nie stwarzał, jak to się dzieje w fikcji. Nikt nie obdarzył Mnie mrocznym darem. Nikt Mnie Wampiryzmu nie uczył. Ja po prostu Jestem Wampirem. Od zawsze.
- Nie spisz w trumnie? tzn.... Pani nie spi?
- Nie, aczkolwiek jest to dla Mnie propozycja bardzo kusząca i muszę przyznać, ze naśladowanie mitologicznym pobratyńców sprawia Mi ogromną satysfakcję. Ta 'rasa' jest zaiście najpiekniejszą z ras, jakie kiedykolwiek stworzył w swej wyobraźni człowiek. Nie śpię w trumnie, ale zamierzam jedną Sobie sprawić i to praktykować.
- Taka trumna to spory wydatek...
- Wiem. Ale dla Mnie nie stanowi to najmniejszego problemu. Zaczęłam już przeglądać strony z artykułami funeralnymi i szukać trumny odpowiedniej dla Siebie.
- Tzn jakiej? - spytałam cicho
- Mam Swoje wyobrażenie trumny idealnej. Zapewne myślisz, że skoro nazywam coś przedmiotem w Moim mniemaniu idealnym, to musi być to rzecz odpowiednio zmodyfikowana do Moich potrzeb, a tak do końca nie jest, gdyż szeroka modyfikacja przedmiotu zmienia jego funkcję oraz wygląd, a trumna musi pozostać trumną, inaczej jakbym miała szokować ludzi Moim spaniem w czyms, co trumny wcale nie przypomina? - zaśmiała się - Ona musi być po prostu czarna. Lakierowana. Zdobiona na wieku złotem. a w środku powinna być wyścielona ciemnoczerwoną satyną - w wyrazie jej twarzy dostrzegłam lekkie rozmarzenie. Wydawała się wyglądać całkiem niegroźnie i daleko mi było do wyobrażenia jej sobie jako ucieleśnienie wampira. Chociażby wspołczesnego.
- Powiedziała Pani, ze lubi Pani nasladować mitologiczne wampiry. Co, obok spania w trumnie miała Pani na mysli?
- Najprościej jest posiadać kły. Bądź ubierać się na czarno. Czerń jest ulubionym kolorem Wampira - odrzekła - niestety, nie mam wpływu na kolor Swojej skóry, nie jest ona blada, oczywiście mogłabym brać kąpiele w mące, ale jaki to ma sens? Nie lubię zbytniego przerysowywania, a skoro mam urodę odmienną, to podkreślam ją taką, jaką jest, co ludzi szokuje jeszcze bardziej, gdyż mając ze Mną do czynienia nie biorą Mnie na pierwszy rzut oka za Wampira, a Ja lubię obserwować to ich zdziwienie - dziewczyna uśmiechnęła sie po raz pierwszy na tyle szeroko, ze zobaczyłam w jej uzębieniu lśniące kły. Dokładnie takie, jakie widziałam w filmach o wampirach.
- Ehemm... piękne zęby - odchrząknęłam
- Wiem. Ale nie pleć głupot, wcale nie uważasz, by byłt one piękne. Ich piękno mogą dostrzec jedynie istoty Mojego pokroju, badź ludzie safascynowani motywem Wampira. Osoby takie jak ty, Moje kły odbierają jako dewiację i bardzo wam z tego powodu wspólczuję - dziewczyna zaśmiała się głosno i w pokoju zapanowała cisza. Skorzystałam z okazji by napić się stojącej obok mnie wody.
- Woda, pfff... - parsknęła z niechęcią dziewczyna - Nie znoszę niczego, co pozbawione jest jakiejkolwiek wartości odżywczej, smaku.
- Zatem krew ma wartości?
- Oczywiście, ze ma! Pozyskujemy z Niej energię, jakże inaczej. Nie będę sie jednak wywodzić na temat powszechnie uznanej terminologii Wampirzej, o tym, co to znaczy chociażby sangurianin i PSI, a jeśli chodzi o to ostatnie, doprawdy, rozbawia Mnie to do łez! - uśmiechnęła się kpiąco, wcale nie płacząc i kontynuowała - terminologia i zawzięte przywiązanie się do niej oraz kierowanie sie nia w Mojej sprawie, jest dla Mnie czymś obłudnym oraz niegodziwym. Nie przywiązuję do terminologii zadnej większej wartości. Dla Mnie istnieje ona tylko i wyłącznie w Medycynie. Jesli ktoś wpisze sobie w internecie jakieś dane, sformułowane przez społeczeństwo hasło i bedzie go przypisywać Mojej osobie, to doprawdy, zabawna będzie Moja mina oraz reakcja.
- Co ma Pani na myśli?
- Spróbuj przypisać Moją osobą do jakiegoś ubzduranego terminu, to się przekonasz - zasyczała, lecz po chwili uśmiechnęła się gorzko i zaczęła mówić dalej, ja natomiast starałam się zanotować kazde jej słowo - Nikt nie ma prawa Mnie szufladkować. Gardzę czyms takim. Kazda z istot Mojego pokroju, choć podkreślę, ze nie taka jak Ja, wszakże Ja jestem Tą najsilniejszą i najsłodszą - uśmiechnęła sie - każda z nich jest inna. Jeżeli ktokolwiek z nich pragnie stanąć w jednoznacznej rubryce a tabeli, to Ja tego oczywiscie nie bronię, raczej patrzę na to z zażenowaniem, ale póki nie chodzi o Mnie, to się a tą sprawę nie wtrącam. Kompletnie Mnie to nie interesuje. Przeciwnie jest jednak, gdy ktoś próbuje Mnie nazwać i podsumować po tym, gdy cos przeczyta na dany, rozległy temat Wampiryzmu. Ja Jestem Kimś innym. Nie można Mnie tak po prostu... przeczytać, a potem wtopić w garść osób praktykujących zachowania i cechy danej grupy "wampirów", których sposób bycia można bynajmniej wygooglać i afiszować się wiedzą zdobytą na temat takich istot - zamyśliła się i spojrzała w sufit - to absurd! Pluję na takie zachowanie.
Zastanowiłam się bardzo dokładnie, zanim zadałam kolejne pytanie. Pogarda wobec innych u tej dziewczyny mnie przeraziła.
- Więc jak mozesz opisac siebie?
- Nie potrafię opisać Siebie. Jestem po prostu Tą, na Ktorą patrzysz. Przyjrzyj się i sama Mnie opisz.
- Jezeli chodzi o Twój wygląd, wygladasz prawie zupełnie, jak zwykły człowiek - zaczęłam, ale dziewczyna nagle wybuchła podłym śmiechem, przerywając mi:
- Hahaha! Być może. Ale wierz Mi, raczej nie jestem człowiekiem w pewnych aspektach. Moj organizm, oczywiscie, jest człowieczy, posiadam również duszę, jaką posiada człowiek w każdej religii. Wyglądam jak człowiek. Te kły są dorobione za grube pieniądze u protetyka - puściła mi oko - ale stoję wyżej w łańcuchu troficznym, niż człowiek. Jestem więc czymś więcej niż człowiekiem. Wydawać by się mogło, ze to człowiek jest istotą najwyżej stojącą w owym łańcuchu, a tu zonk, dupa, znalazłam się Ja.
- Mam to odebrać jako żart, prawda? - zapytałam niepewnie ze niesmakiem. Ta dziewucha mnie przerażała.
- Odbieraj to sobie jak chcesz - rzuciła niedbale i machnęła ręką, po czym złożyła koniuszki palców ku sobie mówiąc dalej - W gruncie rzeczy kanibalów również można by było uznać za istoty nadludzkie, patrząc na Moje stwierdzenie, ale nie, nie! - mruknęła dodając pospiesznie - to nie to samo. Kanibale to raczej ludzie bardzo prymitywni, co uniemozliwia nazwania ich kimś nadludzkim. JA raczej uzyłabym słowa "podludzkość", a może nawet "zwierzę"? Zresztą - zaśmiała sie filigranowo - brakuje im wdzięku. Brakuje im tej mocy manipulowania innymi dla własnych, smakowitych celw, istoty tego wszystkiego, co mam Ja, co mozna nazwać czymś ponad ludzkim, pięknym, po prostu innym. Hmmm. Tak, Hitler był stanowczo istotą nadludzką - zaśmiała się zimno.
Patrzyłam na nią, starając się ukryć rosnącą we mnie odrazę.
- Teraz przynajmniej masz jako takie rozeznanie w sprawie tego, gdy przysłowiowy Wampir twierdzi, iż nie jest człowiekiem - odezwała się.
Szyrdeczość jej głosu coraz bardziej mnie irytowała. Postanowiłam zadawać jej kolejne przygotowane przeze mnie pytania, ażeby jak najszybciej zakończyć tą rozmowę. Istny wywiad z wampirem!
Tagi:
wampir
- No wiec co chcesz wiedziec? - zapytała nagle, aż podskoczyłam.
Przestałam się jej tak przyglądać, gdyż stwierdziłam, iż może ona to odebrać jako brak dobrych manier. Usiadłam w fotelu za biurkiem naprzeciwko niej i starałam się nie dać po sobie poznac, ze dziewczyna wyraźnie mnie zaitrygowała swoją osobą.
- Herbaty? - zapytałam.
Dziewczyna spojrzała na mnie krzywo jednym okiem, milcząc przez chwilę, po czym zgasiła niedopalonego papierosa i przeciągłym głosem odpowiedziała:
- Nie... dziękuję. Nie mam w zwyczaju pić herbaty - po czym uśmiechnęła się delikatnie kątem ust, ja natomiast nie potrafiłam stwierdzić, czy jej odpowiedź zabrzmiała złowrogo, czy też nie. Postawiłam jednak na drugą opcję.
- Nie pijasz hebraty... - zaczęłam
- Proszę zwracać się do Mnie należycie, per PAni, nie przywykłam do rozmów z ludźmi twojego pokroju w takim tonie - odezwała się głośno, w jej głosie było słychać wyraźnie stanowczość i pogardę.
- Dobrze, przepraszam Panią - odpowiedziałam szybko się poprawiając - czego się Pani w takim razie napije?
- Mozesz Mi upuścić trochę Krwi... - powiedziała mrużąc oczy tak, ze nie potrafiłam dostrzec w nich jakiegokolwiek wyrazu - bądź przynieś Mi mocną czarną kawę. 4 łyżeczki cukru.
Natychmiast wstałam i wyszłam do pokoju gospodarczego, by przynieść dziwnej dziewczynie kawę. Gdy wróciłam i postawiłam napar na biurku przy niej, dziewczyna jakby automatycznie złapała mnie za rękę i jednym gestem uciszyła na zapas, Jej uścisk był mocny i stanowczy. Przysunęła moją rękę do twarzy i odwróciła przyglądając się memu nadgarstkowi. Powąchała z lubością.
- Mhmmmm... Channel - rzekła półgłosem, po czym widząc moją przestraszoną minę puściła mnie i wskazała na moje siedzenie, dając mi polecenie - usiądź.
Nie wiedziałam, jak się zachować. W końcu to ona była moim gościem, nie odwrotnie.
- czy nie uważa Pani, ze... - zaczęłam, ale ona natychmiast mi przerwała:
- Nie zamierzam prowadzić dyskusji o moralności ani savoir-vivre, ani Moim miejscu wśród społeczności ludzi, którą otwarcie, ale cicho gardzę. Nie zamierzam tez odpowiadać na pytania dotyczace bliskich Mi osób. Proszę przejść do konkretów.
Przestałam się jej tak przyglądać, gdyż stwierdziłam, iż może ona to odebrać jako brak dobrych manier. Usiadłam w fotelu za biurkiem naprzeciwko niej i starałam się nie dać po sobie poznac, ze dziewczyna wyraźnie mnie zaitrygowała swoją osobą.
- Herbaty? - zapytałam.
Dziewczyna spojrzała na mnie krzywo jednym okiem, milcząc przez chwilę, po czym zgasiła niedopalonego papierosa i przeciągłym głosem odpowiedziała:
- Nie... dziękuję. Nie mam w zwyczaju pić herbaty - po czym uśmiechnęła się delikatnie kątem ust, ja natomiast nie potrafiłam stwierdzić, czy jej odpowiedź zabrzmiała złowrogo, czy też nie. Postawiłam jednak na drugą opcję.
- Nie pijasz hebraty... - zaczęłam
- Proszę zwracać się do Mnie należycie, per PAni, nie przywykłam do rozmów z ludźmi twojego pokroju w takim tonie - odezwała się głośno, w jej głosie było słychać wyraźnie stanowczość i pogardę.
- Dobrze, przepraszam Panią - odpowiedziałam szybko się poprawiając - czego się Pani w takim razie napije?
- Mozesz Mi upuścić trochę Krwi... - powiedziała mrużąc oczy tak, ze nie potrafiłam dostrzec w nich jakiegokolwiek wyrazu - bądź przynieś Mi mocną czarną kawę. 4 łyżeczki cukru.
Natychmiast wstałam i wyszłam do pokoju gospodarczego, by przynieść dziwnej dziewczynie kawę. Gdy wróciłam i postawiłam napar na biurku przy niej, dziewczyna jakby automatycznie złapała mnie za rękę i jednym gestem uciszyła na zapas, Jej uścisk był mocny i stanowczy. Przysunęła moją rękę do twarzy i odwróciła przyglądając się memu nadgarstkowi. Powąchała z lubością.
- Mhmmmm... Channel - rzekła półgłosem, po czym widząc moją przestraszoną minę puściła mnie i wskazała na moje siedzenie, dając mi polecenie - usiądź.
Nie wiedziałam, jak się zachować. W końcu to ona była moim gościem, nie odwrotnie.
- czy nie uważa Pani, ze... - zaczęłam, ale ona natychmiast mi przerwała:
- Nie zamierzam prowadzić dyskusji o moralności ani savoir-vivre, ani Moim miejscu wśród społeczności ludzi, którą otwarcie, ale cicho gardzę. Nie zamierzam tez odpowiadać na pytania dotyczace bliskich Mi osób. Proszę przejść do konkretów.
Tagi:
agresja
Usiadła wygodnie w fotelu, podpalając papierosa. Nie wydawalo by się, że podaje się za kogoś, na kogo nie wyglada. Wszakże jej wygląd wcale nie odzwierciedlał istoty, za którą się podała przed naszą rozmową. Ciemne włosy i oczy, śniada cera i wyraziste rysy. Długie paznokcie, palce oraz reszta ciała pozbawione biżuterii. Ciemnym, zgranym makijażem podkreśliła oczy, a usta pociągnięte byly ciemnoczerwoną szminką.
Zauważyłam, iż na jej lewym przedramieniu w ciemnym świetle skrzy się duża blizna, zapewne zszywana chirurgicznie. Jej ciemne włosy w świetle świecy połyskiwały czerwienią, wpatrywałam się w nią bez słowa, próbujac rozszyfrować jej zamiary. Jej skóra była gładka, przyodziana 'od stóp do głów' czernią. Jednolity kolor jej ubioru wskazywał na to, ze można było ją wziąć za kogoś w żałobie. Nie był to wszakże strój kontrowersyjny. Czarna sukienka do kolan, na niej czarny sweterek wykończony czarną koronką, czarne, zdobione delikatnymi koronkowymi kwiatkami rajstopy oraz czarne buciki. Czerń, cała w czerni, biedna, smutna dziewczyna.
Zauważyłam, iż na jej lewym przedramieniu w ciemnym świetle skrzy się duża blizna, zapewne zszywana chirurgicznie. Jej ciemne włosy w świetle świecy połyskiwały czerwienią, wpatrywałam się w nią bez słowa, próbujac rozszyfrować jej zamiary. Jej skóra była gładka, przyodziana 'od stóp do głów' czernią. Jednolity kolor jej ubioru wskazywał na to, ze można było ją wziąć za kogoś w żałobie. Nie był to wszakże strój kontrowersyjny. Czarna sukienka do kolan, na niej czarny sweterek wykończony czarną koronką, czarne, zdobione delikatnymi koronkowymi kwiatkami rajstopy oraz czarne buciki. Czerń, cała w czerni, biedna, smutna dziewczyna.
Jest Wampirem, pija Krew. Często i w dużych ilościach. W większych, niż sądzimy.
Blog ten będzie zbiorem przeżyć wampira krwi, sanguarianina. Będą to wpisy absolutnie subiektywne. Zamierzam przedstawić tu różne aspekty życia Wampira, od tych codziennych, aż po abstrakcyjne. Chcę zamieścić tu wspomnienia i plany, projekty i zdobywanie, tego czego pożąda. To, co się już udało i to, czego dokona lada moment.
A jest takowych zdarzeń dużo. Dużo - krwawych, szokujących.
Byłam obok. Zawsze.
Blog ten będzie zbiorem przeżyć wampira krwi, sanguarianina. Będą to wpisy absolutnie subiektywne. Zamierzam przedstawić tu różne aspekty życia Wampira, od tych codziennych, aż po abstrakcyjne. Chcę zamieścić tu wspomnienia i plany, projekty i zdobywanie, tego czego pożąda. To, co się już udało i to, czego dokona lada moment.
A jest takowych zdarzeń dużo. Dużo - krwawych, szokujących.
Byłam obok. Zawsze.











